Przemierzam Czarna Hańczę kajakiem, na piechotę, rowerem wzdłuż brzegów, czy brodząc jej nurtem. Unoszę się w górę, by z lotu ptaka z zachwytem obserwować i fotografować największą rzekę Suwalszczyzny.
Czytając różne publikacje, w których pisano o rzece, okazywało się, że dokładnie nie wiadomo gdzie znajdują się jej źródła. Podawano różne dane dotyczące długości Czarnej Hańczy: 139 km, 142 km lub 147 km (w granicach Polski 108, 115, 117 km). Pisano, iż bieg swój zaczyna kilka lub kilkanaście kilometrów od jez. Hańcza, i że fizjografowie do dziś jednoznacznie nie określili źródeł tej rzeki. Niektóre przewodniki podają, że swój początek Czarna Hańcza bierze w jeziorze Jegliniszki, w innych wskazywano na okolice jeziora Klinek (lub wsi Okliny), czy też upatrywano źródeł u podnóża Góry Rowelskiej. W publikacjach publikacjach XIX i początku XX wieku pisano również iż Czarna Hańcza rozpoczyna bieg swój z jez. Hańcza.
Bobry pasjonowały mnie od małego. Obserwuję, fotografuję i poznaję je od kilkunastu lat. Był czas, gdy żyli tu Jaćwingowie. Odeszli bezpowrotnie. Niewiele brakowało a stało by się tak samo z bobrem. Jednak dzięki człowiekowi powrócił i zasiedlił ponownie dawne ziemie Jaćwieży.
Dawajcie tu łódkę i sieci – mówi Antoś – pełno w nich patyków z poprzednich odłowów.
Bierzmy rozstawiać dwie sieci, bo przez jedną mogą się przebić – dodaje Romek ochrypłym głosem.
Od rana w Żywkowie, gdy tylko pierwsze promienie słońca musną ziemię swym ciepłem, słychać zewsząd narastające klekotanie. Rozpoczyna się kolejny dzień pracy bocianów i ludzi. Jest to wieś szczególna – w sześciu gospodarstwach znajdują się 42 bocianie gniazda. Jest to obecnie największa kolonia bociana białego w Polsce. Gdy wjeżdża się do wsi leżącej 300 m od granicy z Rosją (obwód Kaliningradzki), ukazuje się niesamowity obraz – gniazda bocianów są wszędzie: na słupach, drzewach, lecz głównie na dachach – nawet po cztery gniazda na jednym budynku.